I znowu powraca kwestia tego, że żyjemy w kulturze ugrzecznienia, zobacz TUTAJ. Niektórzy bardzo naciskają żeby dziecko mówiło „proszę”, „przepraszam”, „dziękuję”.

Kilkanaście lat temu, moja 4-letnia wtedy siostra chciała wejść do pokoju. Ja stałam akurat przy drzwiach, oparta o framugę, rozmawiałam z naszą mamą. Siostra chcąc wejść do pokoju, przepychała się. Chciała bowiem przejść koniecznie w miejscu, gdzie stałam. Moja reakcja (nie wiedziałam przecież wtedy tego, co teraz:) – „Powiedz takie magiczne słowo, to Cię przepuszczę”. Wiecie co na to moja siostra? Odpowiedziała po prostu: „Abrakadabra”. I nie był to z jej strony przejaw złośliwości czy złego wychowania. Dla małego dziecka „przepraszam” czy „dziękuję” znaczy w zasadzie tyle samo co „abrakadabra”.

Oczekując od dziecka automatycznego mówienia „magicznych słów”, zmuszamy je do pozornej grzeczności. Dlaczego dziecko ma przepraszać, skoro nie czuje żalu? Dlaczego ma dziękować skoro nie czuje wdzięczności? Ważne są przeprosiny czy to, żeby dziecko wiedziało dlaczego jego zachowanie było niewłaściwe? Rodzice mówiąc: „Przeproś Jasia, bo uderzyłeś go łopatką”, uczą dziecko nie tego, że bicie sprawia ból i jest po prostu złe, ale tego że trzeba powiedzieć „przepraszam” by wszyscy dorośli obecni na podwórku byli zadowoleni i by chłopiec nadal go lubił. Dorośli często mówią: „Przeproś bo nikt nie będzie cię lubił” albo „Przeproś bo dzieci nie będą chciały się z Tobą bawić”. Lepiej jest jednak powiedzieć: „Nie wolno bić, bo to sprawia ból. Nikomu nie wolno sprawiać bólu. Jaś płacze bo go boli”. Zamiast zmuszać dziecko do powiedzenia ‚przepraszam’,  możemy zaproponować (zachęcić, a nie zmuszać) powiedzenie: „Możesz podać Jasiowi rączkę i dzięki temu będzie wiedział, że nie chcesz by było mu przykro”.

A prawda jest taka, że najlepszym sposobem, by nasze dziecko zaczęło mówić „proszę”, „przepraszam”, „dziękuję” jest dawanie przykładu własnym postępowaniem. Przypomnijcie sobie kiedy ostatnio przeprosiliście za coś swoje dziecko? Z jakim trudem przychodzi nam dorosłym wypowiadanie słowa „przepraszam”?

Często wymaga się od dziecka, by przepraszało na forum, przy wszystkich. Wielu rodziców uważa, że trzeba zawstydzić dziecko „by się nauczyło” i żeby więcej „nie uderzyło Jasia łopatką”. Nic bardziej mylnego. Odczuwany wstyd nie zrazi dziecka do „bicia łopatką”. Wstyd zrazi jedynie do przepraszania, do osoby, którą miało ono przeprosić i do osoby zmuszającej do przeprosin. Czy taki właśnie efekt chcielibyśmy uzyskać?

No i na koniec przykład z piaskownicy, lato ubiegłego roku. Dzieci bawiły się w piaskownicy. Rodzice siedzieli na ławeczkach przy piaskownicy. Antek z wielkim zaangażowaniem kopał dołek i przypadkowo sypnął piaskiem w oczy Igora. Mamy Igora nie było. Reakcja mamy Antka była natychmiastowa. Krzyczała, kazała synkowi przepraszać Igora przy innych dzieciach. Mówiła jaki jest niegrzeczny i powtarzała: „Idziemy do domu”. Warto wspomnieć, że ta mama już od samego pojawienia się na podwórku nie była zadowolona, że musi tu być. Sypnięcie piaskiem stało się zatem świetnym pretekstem powrotu do domu. Antek nie zrobił tego specjalnie i co najwyżej to jego zachowanie było niegrzeczne, a nie on Antek. Jak zatem powinna się zachować mama Antka? Należało stwierdzić fakty, czyli: „Za bardzo machałeś łopatką i dlatego nasypałeś Igorowi piasek w oczy. Igora bolą oczy, bo ma w nich piasek. Kopiąc dołki, trzeba uważać by nie sypać piaskiem na inne dzieci”. Czy nie uważacie, że dla relacji rodzic-dziecko lepiej byłoby, gdyby mama wsparła swojego synka, który i tak już czuł się źle z tym, co zrobił?

1 komentarz

Napisz komentarz