„Nie histeryzuj. Uspokój się, bo jak nie to wychodzimy. Nie wolno i koniec kropka. Bardzo brzydko się zachowujesz…” to tylko część wypowiedzi mamy do jej półtorarocznego synka.

Sytuacja miała miejsce kilka dni temu w sali zabaw dla dzieci. Półtoraroczny Krzyś był wszystkim zainteresowany, jak przystało zresztą na 18-miesięcznego malucha. Najpierw próbował się wdrapać na małą, niespełna metrową zjeżdżalnię. Od swojej mamy słyszał tylko: „Nie wchodź”, „Nie dotykaj”, „Nie rób”. Po dłuższym czasie chłopiec znalazł sobie nowy obiekt zainteresowania – drewnianą ciężarówkę wywrotkę i zaczął do niej wchodzić: „No gdzie wchodzisz?!”, „Co Ty wyczyniasz?”.

Na zakazy i ograniczenia mały Krzyś reagował oczywiście płaczem. Od mamy słyszał wówczas: „Nie histeryzuj”, „Uspokój się”. A dlaczego mały Krzyś nie był w stanie się sam uspokoić, i jaki ma to związek z rozwojem mózgu małego dziecka, powiemy na najbliższych warsztatach – Jak radzić sobie z trudnymi emocjami u dzieci.

Dziecko już od urodzenia ma potrzebę autonomii. I to właśnie ta potrzeba jest ogromną siłą napędową działania każdego człowieka, czyli także małego dziecka. 18-miesięczny maluchy jest bardzo sprawny fizycznie i daje mu to poczucie pewności siebie. Ma również bardzo silną potrzebę poznawania świata  i cały czas chce eksplorować. Dziecko staje się małym odkrywcą.

Ponadto 18-miesięczny maluch ma już swoje preferencje i chce samodzielnie dokonywać wyborów. Oczywiście nie jest to możliwe zawsze i wszędzie. Zatem niech chociaż plac zabaw będzie miejscem, gdzie dziecko ma więcej swobody. Dzieci na co dzień mają wystarczająco dużo zakazów i informacji czego im NIE WOLNO. Dlaczego nawet na placu zabaw Krzyś miał robić to, czego chciała jego mama: „Baw się tym”, „Tutaj nie wchodź”.

Dajmy naszym pociechom szansę by mogły poznawać świat. Nie hamujmy ich naturalnej radości życia i ciekawości świata. Z asekuracją mamy, chłopiec mógł bezpiecznie wchodzić na zjeżdżalnię, by z niej potem zjeżdżać. Świetną zabawą dla synka, byłoby wsadzenie go do drewnianej wywrotki i przewiezienie go tym pojazdem:)

W efekcie całej tej sytuacji, mama ubrała synka i zabrała go z placu zabaw. Wychodząc krzyczała jeszcze: „Nie będę z Tobą wychodziła już nigdy więcej. To twoja wina. To był Twój wybór. Było trzeba mnie posłuchać”.

Ten wpis nie ma na celu krytykowania czy oceny mamy Krzysia. Chciałabym jedynie, aby skłonił do zastanowienia się. Po pierwsze nad naszymi reakcjami. Czasami brakuje nam świadomości, że możemy postąpić inaczej. A niekiedy wiemy, że można inaczej, ale jesteśmy zdenerwowani, zmęczeni i jakby z automatu wracamy do utartych wzorców zachowania. Po drugie pomyślmy czego zakazujemy naszym dzieciom i w zasadzie dlaczego? Może czasami zabraniamy czegoś ‘dla zasady’: „Bo ja tak mówię i koniec kropka”?

Przecież nie można wymagać od 18-miesięcznego dziecka, że nie będzie ciekawe otaczającego je świata. Tak samo, jak nie można wymagać od rocznego dziecka, że będzie mówiło pełnymi zdaniami.

Czas zabawy powinien być ‘dziecięcym azylem’. Jeżeli dane zachowanie nie zagraża zdrowiu naszego dziecka i jego otoczeniu, może warto odpuścić i pozwolić dziecku bawić się po swojemu, zgodnie z własnymi pomysłami?

Posłuchajmy naszych dzieci, spójrzmy na świat ich oczami i zwyczajnie się z nimi pobawmy:)

 

źródło zdjęcia: flickr

 

1 komentarz

Napisz komentarz