Dziecięca złość

Dziecięca złość

Wokół tematu dziecięcej złości krąży wiele mitów i przekonań. Te, o których słyszę najczęściej to:

„Złość jest negatywna”

„Złość dziecka to przejaw złego wychowania”

„Dziecko krzyczy, bo chce wymusić”

„Dziecięcą złość należy zignorować i stłumić”


A prawda jest taka: bardzo dobrze, że dzieci się złoszczą.

Złość jest emocją.

Emocje u wszystkich ludzi są czymś naturalnym. Nie ma ani dobrych, ani złych emocji. Emocje są trudne i łatwe. Łatwe (np. radość), ponieważ nam dorosłym miło i przyjemnie jest przebywać z dzieckiem, które jest wesołe, uśmiechnięte i zadowolone. Trudne (np. złość), ponieważ nam dorosłym bardzo ciężko jest wspierać dzieci, które się złoszczą. Złość jest emocją, którą niezwykle łatwo się „zarażamy”.

Złość jest komunikatem.

Złość, podobnie jak rozpacz, smutek czy rozczarowanie jest po prostu sygnałem, że jakaś ważna potrzeba jest niezaspokojona, że coś się dzieje i warto o to zadbać.”.

Warto wejść w rolę detektywa. 

Trzeba zastanowić się nad tym, o co może chodzić dziecku? Ważny jest kontekst. Czasami dziecko jest po prostu głodne albo zmęczone. Przyczyną przeciążenia może być jakaś zmiana w życiu dziecka albo wyzwanie, z którym trudno mu sobie samemu poradzić.

Nie skupiajmy się nad tym, co widzimy – czyli na zachowaniu dziecka, ale na przyczynie tego zachowania. Łatwiej będzie nam w ten sposób pomóc dziecku.

Odwracanie uwagi czy ocena „Ale z ciebie beksa”, również nie pomagają. W ten sposób trudne emocje nie znikają. Dziecko czuje się jedynie niezrozumiane i nabiera przeświadczenia, że odczuwanie złości czy frustracji jest po prostu niewłaściwe.

Co zatem wspiera dzieci?

Empatia, spokój dorosłego, czasami przytulenie, po prostu bycie przy dziecku, to tylko tyle i aż tyle. Stąd też ważniejsze od uciszania dziecka, jest usłyszenie jego komunikatu i zauważenie niezaspokojonej potrzeby, która za danym komunikatem stoi.

Najważniejsza jest akceptacja tego, co czuje i przeżywa dziecko:

„Słyszę, że ci smutno” zamiast „Nie ma co płakać”

„Chcesz się przytulić?” zamiast „Nie złość się już”

„Jestem przy Tobie” zamiast „Nie mam już na Ciebie siły”

Podsumowując, dzieci nie zawsze zachowują się zgodnie z oczekiwaniami dorosłych. 
Nie radzą sobie często ze swoją złością i frustracją. Warto pamiętać, że dziecko dopiero nabywa umiejętności komunikowania w bardziej dojrzały sposób swoich potrzeb i doświadczanych emocji.

Dzieci nie robią różnych rzeczy na złość dorosłym i nie mają intencji sprawienia im przykrości.
Dzieci zachowują się często w niepożądany sposób, krzyczą, rzucają się na ziemię, bo jest im trudno, nie radzą sobie ze swoimi emocjami. Ich reakcja jest komunikatem: „Jest mi trudno, nie radzę sobie, potrzebuję wsparcia”.

Więcej na temat emocji dzieci przeczytasz w tym wpisie: 
https://potrzebydziecka.pl/dziecko-maly-terrorysta-emocje-zlosc 

A tutaj ciekawy wpis o temperamencie dzieci:
https://potrzebydziecka.pl/temperament-a-wychowanie-dziecka

Artykuł został przygotowany dla portalu Klub Bystrzaka: 
https://klubbystrzaka.edu.pl/blog/86-dziecieca-zlosc

kary nie uczą

Dlaczego kary nie uczą dobrych zachowań?

Rzeczywiście istnieje przekonanie, że kara jest skuteczną metodą wychowawczą. Wiele osób uważa, że bez karania nie da się wychować porządnego i odpowiedzialnego człowieka.

W mojej pracy zawodowej często spotykam się z rodzicami i opiekunami, którzy chcieliby zrezygnować w wychowaniu z kar, ale zastanawiają się co zamiast nich.

Zamiast stosowania kar warto budować z dzieckiem dobrą relację, w której dziecko czuje się ważne, bezpieczne, a jego potrzeby są usłyszane. Dzieci chętnie współpracują, kiedy mają ufną relację z opiekunem. Stosowanie kar jedynie niszczy tę relację dziecka z dorosłym.

Kara niewątpliwie polega na sprawianiu komuś przykrości.
Dzieci czują smutek, lęk, strach. Nie jest to stan mózgu, w którym dziecko jest w stanie czegokolwiek się nauczyć i zapamiętać.

Istnieje wiele dowodów na to, że karanie nie przynosi zamierzonych przez dorosłych rezultatów. Poniżej przedstawię kilka powodów, dlaczego tak się właśnie dzieje.

  • Kara uczy unikania kary. Ukarane dzieci zwykle nie zaprzestają danego zachowania. Rozwijają jedynie skłonność do ukrywania danej czynności. Dzięki karze, uczą się postępować tak, żeby dorośli nie widzieli. Kara uczy przebiegłości i motywuje do kłamstwa.

  • Kara zniechęca do danej czynności. Zmuszanie dziecka do napisania sto razy wyrazu góra, żeby nauczyło się ortografii i zapamiętało, zniechęca je jedynie do pisania, języka polskiego, nauczycielki, szkoły. Zawstydzanie i poniżanie nie służy nikomu.

  • Kara uczy, że większy i silniejszy ma prawo decydować. Karanie uczy dzieci wykorzystywania swojej siły. Mali ludzie nabierają przekonania, że dopuszczalne jest stosowania wszelkich dostępnych sposobów, ażeby tylko osiągnąć swój cel.

  • Kara nie uczy, że warto szukać porozumienia. Karanie pokazuje, że siła to skuteczna metoda rozwiązywania konfliktów i trudności. Wygrywa ten, kto ma władzę.

Na koniec warto jeszcze podkreślić różnicę między karą, a konsekwencją.

Konsekwencja jest naturalna i wynika z praw natury.

Konsekwencja, w przeciwieństwie do kary, nie jest świadomym i intencjonalnym działaniem dorosłego. Nie polega na okazywaniu swojej siły i przewagi nad drugą osobą. Konsekwencja nie jest wynikiem działania rodzica lub opiekuna. Wydarza się bez względu na to, czy dorosły widzi czy nie. Przykładowo, wejście w sandałach do kałuży zawsze wiąże się z pomoczeniem stóp. Z kolei otrzymanie jedynki za brak zeszytu nie jest już konsekwencją, jest po prostu karą. Konsekwencją jest jedynie sam brak zeszytu.

Podsumowując, ukarane dziecko czuje się źle i czuje się zostawione samo sobie.

Ponadto niejednokrotnie nabiera przekonania, że jest kochane i akceptowane tylko wtedy, gdy postępuje zgodnie z oczekiwaniami otoczenia. Kara w oczach dzieci nie jest nauczką, jest odebraniem akceptacji, godności i miłości. Kara nie jest sposobem na grzeczne dziecko, ale metodą niszczącą dobre relacje.

Artykuł został przygotowany dla portalu Klub Bystrzaka: 
https://klubbystrzaka.edu.pl/blog/85-dlaczego-kary-nie-ucza-dobrych-zachowan

Sprawdź inne wpisy na temat wychowanie dzieci:

1. Temperament a wychowanie dziecka:
https://potrzebydziecka.pl/temperament-a-wychowanie-dziecka/

2. Style wychowania – różnice i przykłady:
https://potrzebydziecka.pl/style-wychowania/ 


mały terrorysta

Mały terrorysta, dziecko się złości.

Naprawdę bardzo nie lubię tego zwrotu: „Dziecko to mały terrorysta”. Przecież dzieci po prostu nie radzą sobie z trudnymi emocjami i muszą je odreagować. Niestety często często dziecko się wtedy złości.

Ostatnio wpadł mi w ręce artykuł, w którym przeczytałam coś takiego: 

„Mały terrorysta zrobi wszystko, żeby dostać to, co mu się zamarzyło. Jak sprawić, by roczniak nie był małym terrorystą? Pozwolić mu na samotność. Wystarczy włożyć dziecko do łóżeczka i zaopatrzyć je w sprzęt, dzięki któremu narobi ono wiele hałasu. W ten sposób uczymy dzieci samodzielności w działaniu i pozwalamy im poznawać świat. Półtoraroczne dzieci są miłośnikami wpadania w histerię. Uwielbiają wymuszać. Można często zobaczyć, jak maluch kładzie się na podłogę w sklepie chcąc otrzymać upragnioną rzecz. Zachowuje się jak mały terrorysta. Pierwszym krokiem do programowania ‘potworka’ jest uleganie małemu despocie. Dziecko zrozumie, że nie do niego należy ostateczne zdanie w kwestii robienia zakupów, a wymuszanie nie jest żadną drogą do osiągnięcia celu.

Po przeczytaniu tego artykułu, przeczytałam go jeszcze raz, bo nie mogłam uwierzyć, że zostało to naprawdę napisane…

Dzieci nie są terrorystami, nie manipulują i nie robią na złość.

Wielu dorosłych uważa, że dzieci manipulują i robią na złość. A prawda jest taka, że dzieci nie są intelektualnie zdolne do tego typu zachowań, ponieważ dziecięcy mózg dopiero się rozwija. Zatem, gdy następnym razem ktoś Wam powie, że Wasze dziecko próbuje wymuszać i weszło Wam na głowę – uśmiechnijcie się i róbcie swoje. Postarajcie się zrozumieć zachowanie dziecka (co oczywiście nie jest czasami proste:). Dzieci krzyczą i tupią, bo jest to póki co jedyny dostępny im sposób domagania się, by ich potrzeby zostały zaspokojone.

dziecko mały terrorysta złość emocje
Złość to jedna z najsilniejszych emocji.

Atak dziecięcej złości – rozładowanie napięcia.

Często też ten trudny dla nas atak dziecięcej złości jest sposobem na odzyskanie równowagi i rozładowanie napięcia spowodowanego, np. nadmiarem bodźców docierających do malucha. Przykładowo w sklepie jest wiele bodźców, takich jak: kolory, dźwięki i przedmioty. Mózg dziecka szybko się męczy z powodu nadmiaru tych bodźców i nie jest w stanie ich uporządkować. W związku z tym, mózg szuka czegoś, na czym mógłby skupić uwagę. W przepełnionym bodźcami sklepie, mózg dziecka chce odzyskać kontrolę nad sytuacjąChęć otrzymania misia czy batona jest właśnie próbą odzyskania tej kontroli.

Zaakceptuj uczucia.

Oczywiście dziecko nie potrzebuje misia, batona czy jogurtu, ale potrzebuje akceptacji swoich emocji i uczuć. I nie mówię tu o akceptacji sposobu ich wyrażania, ale o akceptacji emocji jako takich. My rodzice bardzo często nie akceptujemy uczuć swoich dzieci. Próbujemy tę złość zatrzymać, zaprzeczając, uciszając i krzycząc. Wtedy dziecko jest jeszcze bardziej zagubione, a hormony stresu zalewają jego ciało.

Zdarza się, że samo dostrzeżenie dziecięcych emocji i nazwanie ich może okazać się wystarczające. „Słyszę, że jest Ci smutno, że muszę iść do pracy i nie mogę zostać z Tobą” – to jest komunikat, który mówi dziecku „możesz czuć” i daje mu prawo do przeżywania. Takie szczere i pełne zrozumienia komunikaty są informacją dla dziecka, że rodzic towarzyszymy mu i wspiera w tym, co ono przeżywa.

Żadne dziecko nie ma nic wspólnego z terrorystą. Dziecko to po prostu mały człowiek, który potrzebuje naszego wsparcia, by dojść do ładu ze swoimi emocjami.

Więcej na temat dziecięcej złości znajdziesz w moim innym wpisie – link tutaj.

Polecam również Waszej uwadze książkę Izabelle Filliozat – link tutaj.

Jeżeli podoba Ci się ten wpis, przekaż dalej i udostępnij:)

styl wychowania

Style wychowania – różnice i przykłady.

Dzisiaj trochę teorii 🙂
Każda rodzina to oczywiście niepowtarzalne środowisko wychowawcze, a co za tym idzie, unikalne style wychowania. Rodzicem zostaje się zwykle bez żadnego przygotowania.

Rodzice mniej lub bardziej świadomie powielają metody wychowawcze wyniesione z domu rodzinnego. Często dostrzegają oni błędy swoich rodziców, ale nie wiedzą jak ich uniknąć.

Cztery główne style wychowania wyodrębnione w psychologii:

  • styl autorytatywny,
  • styl permisywny,
  • styl autorytarny,
  • styl niedbały.

Styl autorytatywny – wzajemny.

Zdaniem H. Rudolpha Schaffera, jednego z najbardziej znanych współczesnych psychologów rozwojowych, styl autorytatywny zwany również wzajemnym tworzy optymalne środowisko dla prawidłowego rozwoju dziecka. „Opiera się on na miłości i szacunku wobec dziecka oraz na trosce o realizację jego potrzeb, a równocześnie wymaga podporządkowania pewnym zasadom”. Rodzice ustalają stałe zasady i standardy, są kochający i konsekwentni, szanują decyzje swoich dzieci, oczekują od dzieci zachowań odpowiednich do wieku i zdolności, wyjaśniają swoje decyzje, respektując przy tym opinię dziecka. Styl ten charakteryzuje się dawaniem dziecku mądrej swobody i rozsądnych ograniczeń.

Następstwem takiego stylu jest wychowanie dziecka na niezależną, asertywną i ufną we własne siły jednostkę. Ponadto cechuje ją wysoka, pozytywna samoocena, co bez wątpienia wpływa na chęć podejmowania w przyszłości nowych wyzwań. Styl ten opiera się na wzajemności. „Dzieci wychowywane zgodnie z tym modelem uczą się koordynować własną wolę z wolą innych, godzić własną inicjatywę z inicjatywą przejawianą przez innych, umacniać swoje poczucie kompetencji, doceniając przy tym kompetencje innych osób”.

Styl permisywny – pobłażliwy.

Ze stylem permisywnym, zwanym inaczej pobłażliwym, mamy do czynienia wówczas, gdy rodzice nadmiernie ulegają woli dziecka i nie wprowadzają jasnych granic. Jeśli nawet zostaną określone przez nich jakieś zasady postępowania, to brakuje konsekwencji w ich egzekwowaniu. Styl ten jest co prawda skoncentrowany na dziecku, ale rodzice są przy tym pobłażliwi i całkowicie dostosowujący się do dziecka. Konsekwencją takiego postępowania rodziców jest ukształtowanie się jednostki z przerostem poczucia kompetencji, będącej egoistyczną i niedojrzałą w kontaktach z rówieśnikami, a także mającej znacznie zawyżoną samoocenę. Osobiste potrzeby i pragnienia są dla takiej osoby najistotniejszą z realizowanych potrzeb, a potrzeby innych ludzi mogą pozostać nawet niezauważone. Ponadto w związku z nadmierną koncentracją rodziców na dziecku, niestawianiem mu wymagań i nadopiekuńczością, skutkuje nieumiejętnością radzenia sobie przez jednostkę w realizacji własnych zainteresowań i aspiracji.

Styl autorytarny – podporządkowujący.

Przeciwieństwem stylu permisywnego jest styl autorytarny. Mamy z nim do czynienia, gdy rodzice zaniedbują potrzeby dziecka, wysuwając na pierwszy plan reguły, którym ma być ono bezwzględnie podporządkowane. Taka metoda polega zatem na kontrolowaniu zachowań i postaw dzieci, aby odpowiadały one surowym zasadom dotyczącym zachowania. Stawianie dziecku wygórowanych wymagań powoduje, że zwykle nie są one w stanie im sprostać. Pociąga to z kolei za sobą odczuwanie przez dziecko ciągłego poczucia winy oraz niższości. Co więcej, opiekunowie sprawują nad postępowaniem dziecka znaczną kontrolę, a eksponując swoją wyższość, ograniczają przejawy jego autonomii, inicjatywy czy kompetencji. Dziecko wychowywane zgodnie z tym stylem cechuje się przewagą wstydu, zwątpienia, poczucia winy i niższości. W związku z tym, iż w modelu tym nie ma miejsca na jakikolwiek przejaw autonomii ze strony dziecka, w efekcie kształtuje się jednostka zależna i podporządkowana otoczeniu, mająca trudności z samodzielnym podejmowaniem decyzji czy też odnalezieniem się w sytuacjach trudnych bo nietypowych.

Styl niedbały – niezaangażowany.

Jako czwarty wyróżnia się niedbały, inaczej niezaangażowany styl wychowawczy. Jest to wychowanie niewymagające, niekontrolujące, odrzucające i zdecydowanie skoncentrowane na rodzicu. Opiekunowie nie są zainteresowani dzieckiem i jego potrzebami, dostarczając mu niewiele uwagi, wsparcia czy zainteresowania. Zaniedbują swoje obowiązki opiekuńcze i wychowawcze, co prowadzi między innymi do braku emocjonalnej więzi pomiędzy rodzicem a dzieckiem. W związku z brakiem opiekuna, który powinien wyjaśniać dziecku jego wątpliwości i czynić świat bardziej zrozumiałym, dziecko ma poczucie, iż świat to bezład. Ten styl wychowawczy niesie za sobą najbardziej niekorzystne konsekwencje dla funkcjonowania dziecka w okresie dzieciństwa, ale również dla radzenia sobie z wyzwaniami adolescencji.

Każdą rodzinę charakteryzują inne style wychowania.

Scharakteryzowane style wychowania w rodzinie przeważnie nie występują  w postaci czystej. Jednak to jeden z nich zwykle dominuje, wpływając na atmosferę życia rodzinnego. Najważniejsze jest nawiązanie bliskości z dzieckiem. Rodzic wypracowuje swój własny styl opieki, który pozwala zarówno dziecku, jak i rodzicom na „dopasowanie się” .
Warto się czasem zastanowić nad swoim stylem wychowania i przyjrzeć się jakie przynosi efekty.
Czy jestem rodzicem, jakim zawsze chciałem być?
Jacy byli moi rodzice i jaki wpływ mają na moje postępowanie?
Jak moje zachowanie oddziałuje na dziecko?

BIBLIOGRAFIA:
1.  Maria Przetacznik- Gierowska i Grażyna Makiełło- Jarża (1992) „Psychologia rozwojowa i wychowawcza wieku dziecięcego”, Wydawnictwo Szkole i Pedagogiczne
2. Brzezińska A. I., Appelt K., Ziółkowska B. (2008). Psychologia rozwoju człowieka. W: J. Strelau, D. Doliński (red.), Psychologia. Podręcznik akademicki. TomGWP                                                                                               
3. Schaffer H. R. (2010). Psychologia rozwojowa. Pojęcia podstawowe. Kraków: Wydawnictwo UJ

potrzeby dziecka mama też człowiek

Mama też człowiek – możesz odpocząć i zadbać o siebie.

Jesteś zmęczona, sfrustrowana codziennymi obowiązkami?
Warto zatrzymać się na chwilę, odpocząć i zadbać o siebie, kiedy ostatnio piłaś ciepłą kawę lub herbatę?
Zadanie na dziś – chwila dla Ciebie.

Słyszałaś to kiedyś?

– „Masz jedno dziecko i nie dajesz rady?”,
– „Jak będziesz miała dwójkę dzieci, to ciekawe jak sobie poradzisz?”
– „Jesteś zmęczona, a przecież SIEDZISZ tylko w domu i nie pracujesz!”.  
Samo słowo SIEDZISZ wzbudza już moje oburzenie, bo kto ma choć jedno dziecko to wie, że sobie nie posiedzi:)

Każdego dnia zaspokajasz mnóstwo potrzeb Twojego dziecka.

Mamy starają się każdego dnia podążać za potrzebami swoich dzieci.  Jednak niestety w tym wszystkim bardzo często zapominają o sobie, o tym, by zauważyć i uwzględnić również swoje potrzeby.

Dobre wychowanie – czyli co dziś powinnam?

Mam poczucie, że trochę pokutuje w nas to dobre wychowanie, które odebrałyśmy jako małe dziewczynki. Mówiono nam, że dziewczynka musi być grzeczna i jak powinna się zachowywać.
Przez to, teraz – już jako dorosłe kobiety, wstajemy rano i myślimy:
– „Co powinnam?”
„Powinnam zająć się dziećmi, posprzątać, zrobić zakupy, ugotować, wyprać, wyprasować etc.

Bardzo często zapominamy, że powinnam również ODPOCZĄĆ i ZADBAĆ O SIEBIE.

Pomijamy siebie, myśląc tylko o zaspokojeniu potrzeb pozostałych członków rodziny. Oczywiście nie namawiam do zaniedbywania rodziny, ale do równowagi. Czy trzydaniowy obiad, wyprasowane skarpetki i lśniąca podłoga są potrzebne naszym mężom i dzieciom? Czy oni rzeczywiście tego potrzebują? Robimy to dla siebie czy dla innych? Czy codzienny nawał obowiązków nie sprawia, że wzrasta poziom naszej frustracji?

Mamy mają problem – nie potrafią znaleźć chwili dla siebie.

Z takimi problemami boryka się każda mama, ale nie każda potrafi zatrzymać się na chwilę, odpocząć i pomyśleć o sobie. Te krótkie chwile odpoczynku nie świadczą o naszym nieradzeniu sobie czy egoizmie, ale o próbie odnalezienia siebie w codziennym natłoku obowiązków.

W domu jest  trochę kurzu nie dlatego, że jesteś leniwa, ale po prostu zmęczona i potrzebujesz chwili dla siebie.

Nie przygotowałaś obiadu nie dlatego, że nie dajesz sobie rady, ale wolałaś po prostu usiąść i pierwszy raz od miesiąca wypić filiżankę ciepłej jeszcze kawy.

Przecież dbanie o siebie jest ok.

Jeżeli znasz Mamę, która powinna przeczytać ten wpis, prześlij dalej i udostępnij.

Do Twojej kawy polecam Ci artykuł o stylach wychowania. Zobacz, że każda z nas jest inna i to jest piękne!
https://potrzebydziecka.pl/style-wychowania/ 🙂

wybory i decyzje dziecko

5 powodów: dlaczego dziecko powinno podejmować samodzielne wybory i decyzje.

Dzieci powinny mieć prawo do wyboru i decydowania o sobie w bezpiecznych granicach. Młody człowiek, dokonując wyboru lub podejmując decyzję, kształtuje swoje kompetencje społeczne, uczy się konsekwencji i odpowiedzialności.

Przytoczę historię sprzed kilku tygodni, która świetnie obrazuje wybory i decyzje jakie pozwalam podejmować mojemu dziecku, aby czuło się kochane, ważne, a także aby wspaniale się rozwijało.
Zbliżał się bal przebierańców naszej 3,5-letniej córeczki. Oczami wyobraźni widziałam już ją w stroju wróżki albo księżniczki.
Pytam nasze dziecko:
– „Za kogo chciałabyś się przebrać na bal przebierańców?”
Nelka, na to:
– „Za wilka”.
Nie takiej odpowiedzi się spodziewałam 😉 Wzięłam zatem głęboki oddech i podjęłam próbę nr 2:
– „A jeśli nie będzie w wypożyczalni stroju wilka, to może zdecydujesz się na jakiś inny strój?”
Moja córka po chwili namysłu odpowiedziała:
– „Dobrze Mamuś, to może być strój nietoperza”.
Powiedziała i pobiegła bawić się do swojego pokoju, a ja zostałam z jej wyborem – strojem wilka i nietoperza 🙂 Marzenia o koronie i różowej sukience prysnęły. Czy powinnam ją namawiać na strój księżniczki? Czy powinnam przekonywać, że strój wilka i nietoperza pasuje bardziej do chłopca? Moim zdaniem NIE ( niestety 😉 ).

1. Zaakceptuj, następujące fakty na temat wyborów Twojego dziecka:

  • Często wybory dziecka różnią się od wyborów rodzica.
    Uwaga! Nie oznacza to jednak, że są one gorsze.
       
  • Potrzeba autonomii, wolności, niezależności jest wrodzoną potrzebą każdego człowieka. Nikt nie lubi, gdy mu się rozkazuje i podejmuje za niego decyzje. Jednak wielu dorosłym wolność dziecka kojarzy się z bezstresowym wychowaniem, samowolą i brakiem kontroli nad dzieckiem. Niejednokrotnie spotkałam się z opinią, że dziecko ma poczucie bezpieczeństwa tylko wtedy, gdy o wszystkim decydują dorośli. Tylko czy rzeczywiście tak jest?
  • Dziecko by czuło się bezpiecznie, musi mieć poczucie własnej skuteczności i wpływu na rzeczywistość.
  • Nasze pociechy mają mało wpływu na to, co się z nimi dzieje.
    Nawet na placu zabaw jest zawsze kilkoro rodziców pełniących nadzór nad obecnymi tam dziećmi. Rzeczywiście w dzisiejszych czasach bezpieczniej jest, gdy ktoś pilnuje dzieci. No i tego już raczej nie zmienimy. Skoro zatem dzieci nawet podczas zabawy nie mają tyle swobody co kiedyś, to może nie ograniczajmy im tej wolności jeszcze bardziej?

2. Pozwalaj na wybory i decyzje, jakie podejmuje Twoje dziecko, licząc się z konsekwencjami. 

Dajmy naszym dzieciom wolny wybór i możliwość podejmowania prawdziwych decyzji. Oczywiście samodzielność naszego dziecka niesie za sobą ryzyko, że nasza pociecha założy kozaki w środku lata albo wybierze strój wilka na swój pierwszy w życiu bal przebierańców 🙂

3. Wprowadzaj bezpieczne granice. 

Nie ulega też wątpliwości, że wolność dziecka powinna kończyć się zawsze tam, gdzie zaczyna się wolność innej osoby. Bezdyskusyjną granicą wolności dziecka jest zagrożenie dla życia i zdrowia zarówno dziecka, jak i jego otoczenia. 

4. Dając wybór – pozwalasz na poznawanie siebie i świata. 

Pamiętajmy, że w każdym dziecku drzemie ogromny potencjał, który powinien być rozwijany. Dziecko najlepiej zna swoje potrzeby. Proces uczenia się nie jest procesem biernym, dlatego też dzieci muszą być w nim aktywne. Otoczenie, które daje dziecku wolność wyboru, pomaga mu jednocześnie w odkrywaniu swoich zainteresowań i rozumieniu otaczającego je świata.

5. Dziecko dokonując wyboru uczy się odpowiedzialności. 

U dzieci, które podporządkowują się poleceniom, płat czołowy nie aktywizuje się. A kiedy oferujemy dziecku wybór i zostawiamy przestrzeń na indywidualną decyzję, mobilizowany zostaje płat czołowy mózgu. Jest to część, która pozwala myśleć, decydować, przewidywać i stawać się odpowiedzialnym. A przecież tej odpowiedzialności, tak często oczekujemy od naszych dzieci. Warto dawać dzieciom przestrzeń na własną niezależność.

Najlepszym podsumowaniem będą słowa Jespera Julla, terapeuty rodzinnego i pedagoga, światowej sławy znawcy i autorytet, także mój.

 „Moim zdaniem, największą stratą dzieci w ostatnim trzydziestoleciu jest fakt, że nie istnieje dla nich żadna przestrzeń wolna od dorosłych. Nie ma już drzewa na podwórku, gdzie mogłyby przebywać same. Dawniej dzieci kształtowały swoje kompetencje społeczne w zabawie i komunikacji z innym dziećmi. Takiej możliwości już prawie nie mają, bo nawet kiedy są razem, to dookoła stoją dorośli, którzy się do wszystkiego wtrącają. Na dodatek, często są oni tak romantycznie lub idealistycznie usposobieni, że nie tolerują żadnych konfliktów. Niewesoło jest być dzisiaj dzieckiem z tymi dorosłymi, którzy nie odstępują ich na krok. A przy tym zaczyna się w różnych środowiskach pedagogicznych mówić, że dzieci mają wielką potrzebę granic. To po prostu trudne do uwierzenia, bo życie dzieci nigdy nie było bardziej ograniczone niż teraz. Dorośli są przez cały dzień przy nich i je kontrolują”.
Źródło: Przestrzeń dla rodziny Jesper Juul

Jeżeli podoba Ci się ten wpis, przekaż dalej i udostępnij:)

Zapraszam do lektury także artykułu na temat wychowania bez kar i nagród, znajdziesz go tutaj: https://potrzebydziecka.pl/wychowanie-bez-kar-i-nagrod-pochwaly/

siła pochwały dziewczynka

Wychowanie dzieci bez kar i nagród – siła pochwały

Zapraszam do artykułu na temat pochwały, zobacz jaką ona ma siłę.
Odpowiem na następujące pytania: Powinniśmy chwalić dzieci czy nie? Z jednej strony słyszymy: „Nie chwal, bo dziecko będzie robiło wszystko dla nagrody”. Z drugiej strony mówi się: „Dziecko trzeba chwalić, bo to kształtuje jego poczucie własnej wartości”. Jak zatem postępować?

Każdy rodzic czuje się przeszczęśliwy, widząc postępy swojej pociechy. Cieszymy się, gdy dziecko zaczyna jeść samodzielnie i po prostu szalejemy z radości, gdy posiądzie jakąkolwiek nową umiejętność 🙂
Możemy wtedy zareagować:
– „Brawo! Jesteś taka zdolna! Moja kochana dziewczynka!”.
Jednak nasza reakcja może również brzmieć:
– „Zrobiłaś to! Połączyłaś dwa pasujące do siebie elementy!”.
Wiecie czym różnią się te dwie reakcje? Drugi komentarz nie wartościuje, nie ma w nim żadnej oceny i żadnej etykietki.

pochwały dla dziecka
„Widzę, że narysowałaś kwiatek. Ma żółte i niebieskie płatki. Tyle tu kolorów”.

Dziecko potrzebuje naszego zainteresowania, możliwości podzielenia się sukcesem, ale nie oceny.

Zamiast mówić:
– „Jaki piękny rysunek”, warto powiedzieć: „Widzę, że narysowałaś kwiatek. Ma żółte i niebieskie płatki. Tyle tu kolorów”.

Zamiast:
-„Brawo. Jesteś taki zdolny. Sam umyłeś ręce”.
Powiedzmy ze szczerym uśmiechem:
– „Umiesz  sam umyć ręce”.

Zamiast:
– „Jesteś najlepszy! Świetnie strzeliłeś gola, brawo!”.
Opiszmy co widzimy:
– „Doskonały rzut! Piłka wpadła prosto do bramki”.

pochwały dla dziecka pianino
„Ćwiczyłeś trzy godziny. To się nazywa wytrwałość”.

Uwaga, na komunikaty kierowane do dziecka.

Rozmawiałam kiedyś z rodzicami, których syn zaczął chodzić (z własnej inicjatywy) na lekcje gry na pianinie. Rodzice zauważyli, że z tygodnia na tydzień opada mu zapał do pracy. Zaczęliśmy rozmawiać o komunikatach, jakie chłopiec słyszał od rodziców po każdej lekcji i po każdym ćwiczeniu w domu: „Dobra robota”, „Świetnie Ci poszło”, „Jesteś taki mądry i zdolny”. Nic na temat faktów i jego wysiłku: „Ćwiczyłeś trzy godziny. To się nazywa wytrwałość”, „Słyszałam jak grałeś. Ten utwór wpada w ucho”. A Wy który komunikat wolelibyście usłyszeć?

Jak więc postępować? Zamiast oceniać – doceniać. Wykorzystaj siłę pochwały dla dziecka.

Postarajmy się unikać słów oceniających, takich jak: wspaniały, mądry, najlepszy, dobry, zdolny.
Po prostu opisujmy to, co widzimy i słyszymy. Dziecko, które słyszy wartościujące komunikaty nabiera przekonania, że jego wartość, bycie akceptowanym i kochanym bierze się stąd, że jest świetne, dostaje‚ same piątki’ i otrzymuje kolejne dyplomy za wygrany konkurs. Pochwała opisowa, a nie wartościująca pozwala dzieciom na wzmocnienie ich pewności siebie. Warto też pamiętać, by po prostu doceniać wysiłek dziecka.

pochwały dla dziecka klocki
„Ta wieża jest naprawdę wysoka. Włożyłeś w to dużo pracy. Bardzo się postarałeś”.

Jak motywować dziecko do wysiłku i działania?

Amerykańskie: ”Good job!” to sucha informacja, która odnosi się jedynie do rezultatu. Lepiej zauważać wysiłek dziecka, jego wytrwałość i silną wolę włożoną w dane zadanie. Zostało przeprowadzonych wiele badań, które potwierdzają, że chętnie podejmują wyzwania te dzieci, które były chwalone za sposób działania i włożony wysiłek: „Ta wieża jest naprawdę wysoka. Włożyłeś w to dużo pracy. Bardzo się postarałeś”. Z badań wynika, że ten drugi sposób chwalenia korzystnie wpływał na samoocenę. Taki komunikat jest bowiem dla dziecka sygnałem, że źródłem sukcesu jest wysiłek i działanie. Dzieci, których rodzice używali pochwał wartościujących: „Ale jesteś zdolna”, nie miały przekonania, że poradzą sobie z postawionym przed nimi zadaniem. Co więcej, te dzieci w ogóle nie chciały podejmować wyzwań (Źródło: www.futurity.org ).

W relacjach z moimi dziećmi – opisuję to co widzę i czuję.

W stosunku do moich dzieci nie stosuję pochwał, w tym tradycyjnym rozumieniu. Chcę, żeby uczyły się, dowiadywały i osiągały swoje cele, ale dlatego bo same tak zadecydują. Nie chcę, aby podejmowały wyzwania, tylko po to, by zadowolić rodziców. Nie chwalę, ale staram się je zawsze dostrzegać ich pracę, działania i wysiłek. Opisuję to, co widzę i co czujęBo ważne jest dla mnie kim są, a nie co zrobiły.

Nie wiem czy tym wpisem uda mi się zmienić podejścia rodziców, którzy w wychowaniu są zwolennikami kar i nagród. Wpis niech będzie chociaż wsparciem dla rodziców, którzy zaczynają mieć wątpliwości czy takie podejście to dobra droga.

O mocy pochwał przeczytacie również tutaj: https://fdds.pl/baza_wiedzy/pochwaly-maja-moc/

Przeczytaj również wpis o samodzielnych wyborach dziecka:
https://potrzebydziecka.pl/dziecko-wybory-decyzje/

Jeżeli podoba Ci się ten wpis, przekaż dalej i udostępnij 🙂

zakazy i ograniczenia

Zakazy i ograniczenia dla dziecka, czyli uspokój się, bo jak nie to wychodzimy.

„Nie histeryzuj. Uspokój się, bo jak nie to wychodzimy. Nie wolno i koniec kropka. Bardzo brzydko się zachowujesz…” to tylko część wypowiedzi mamy do jej półtorarocznego synka.

Sytuacja miała miejsce kilka dni temu w sali zabaw dla dzieci. Półtoraroczny Krzyś był wszystkim zainteresowany, jak przystało zresztą na 18-miesięcznego malucha. Najpierw próbował się wdrapać na małą, niespełna metrową zjeżdżalnię.
Od swojej mamy słyszał tylko:
„Nie wchodź”, „Nie dotykaj”, „Nie rób”.
Po dłuższym czasie chłopiec znalazł sobie nowy obiekt zainteresowania – drewnianą ciężarówkę wywrotkę i zaczął do niej wchodzić:
„No gdzie wchodzisz?!”, „Co Ty wyczyniasz?”.

Na zakazy i ograniczenia mały Krzyś reagował oczywiście płaczem. Od mamy słyszał wówczas: „Nie histeryzuj”, „Uspokój się”. Mały Krzyś nie był w stanie się sam uspokoić, miało to związek z rozwojem mózgu małego dziecka, było to zachowanie typowe dla dziecka w tym wieku.

Dziecko już od urodzenia ma potrzebę autonomii. To właśnie ta potrzeba jest ogromną siłą napędową działania każdego człowieka, czyli także małego dziecka. 18-miesięczne dziecko jest małym odkrywcą, ma bardzo silną potrzebę poznawania świata i cały czas chce eksplorować.

Ponadto 18-miesięczny maluch ma już swoje preferencje i chce samodzielnie dokonywać wyborów. Oczywiście nie jest to możliwe zawsze i wszędzie. Zatem niech chociaż plac zabaw będzie miejscem, gdzie dziecko ma więcej swobody. Dzieci na co dzień mają wystarczająco dużo zakazów i informacji czego im NIE WOLNO.

zakazy-i-ograniczenia-dla-dziecka

Dajmy naszym pociechom szansę by mogły poznawać świat. Nie hamujmy ich naturalnej radości życia i ciekawości świata. Z asekuracją mamy, chłopiec mógł bezpiecznie wchodzić na zjeżdżalnię, by z niej potem zjeżdżać. Świetną zabawą dla synka, byłoby wsadzenie go do drewnianej wywrotki i przewiezienie go tym pojazdem:)

W efekcie całej tej sytuacji, mama ubrała synka i zabrała go z sali zabaw. Wychodząc krzyczała jeszcze: „Nie będę z Tobą wychodziła już nigdy więcej. To twoja wina. To był Twój wybór. Było trzeba mnie posłuchać”.

Ten wpis nie ma na celu krytykowania czy oceny mamy Krzysia. Chciałabym jedynie, aby skłonił do zastanowienia się. Po pierwsze nad naszymi reakcjami. Czasami brakuje nam świadomości, że możemy postąpić inaczej. A niekiedy wiemy, że można inaczej, ale jesteśmy zdenerwowani, zmęczeni i jakby z automatu wracamy do utartych wzorców zachowania. Po drugie pomyślmy czego zakazujemy naszym dzieciom i w zasadzie dlaczego? Może czasami zabraniamy czegoś ‘dla zasady’?

Czas zabawy powinien być dziecięcym azylem. Jeżeli dane zachowanie nie zagraża zdrowiu naszego dziecka i jego otoczeniu, może warto odpuścić i pozwolić dziecku bawić się po swojemu, zgodnie z własnymi pomysłami?:)

Posłuchajmy naszych dzieci, spójrzmy na świat ich oczami i zwyczajnie się z nimi pobawmy:)

Polecam artykuł o sile pochwały 🙂
https://potrzebydziecka.pl/wychowanie-bez-kar-i-nagrod-pochwaly/

dzielić się dziecko

Jak nauczyć dziecko dzielić się z innymi?

Ile razy słyszeliście:
„Daj bratu, przecież jest młodszy”
„Trzeba się dzielić”
„No pożycz chłopcu łopatkę, przecież ci odda”
„Jak nie podzielisz się wiaderkiem, to idziemy do domu”
Jak to jest z tym dzieleniem się?

Zosia ma dziś trzecie urodziny…

Wyobraźmy sobie taką sytuację: dziewczynka o imieniu Zosia świętuje dzisiaj swoje trzecie urodziny. Na uroczystość przyszli jej koledzy i koleżanki wraz ze swoimi rodzicami. Był tort i rozpakowywanie prezentów. I po chwili Zosia siedzi na podłodze, mocno trzyma prezenty i nie chce się nimi bawić z innymi dziećmi. Rodzice wszystkich dzieci przyglądają się całej sytuacji. Niektórzy przyglądają się i robią bardzo wymowne miny. Inni z kolei komentują: „Co za dziecko, że nie chce się dzielić”, „Mała egoistka” itp. I tak atmosfera robi się nieciekawa. Dzieci coraz bardziej naciskają, krzyczą jeden przez drugiego, żeby Zosia podzieliła się zabawkami, a rodzice coraz głośniej komentują zachowanie jubilatki.
Teraz wyobraź sobie, że Ty jesteś rodzicem Zosi.
Co robisz? Jak się zachowasz? Szantażujesz? Straszysz karą? Siłą zabierasz córce prezenty i rozdajesz do zabawy innym dzieciom? A może zastanawiasz się, co czuje w tej sytuacji Twoja córka? Jaką potrzebę próbuje w ten sposób zaspokoić?

Dzielenie się dziecko

Dlaczego większość dorosłych obecnych na placu zabaw uważa, że każde dziecko powinno pożyczyć innym dzieciom swój rowerek czy łopatkę? Jedni rodzice widząc malucha, który nie chce się podzielić, patrzą złowrogim wzrokiem, komentując przy tym: „Co za niewychowane dziecko”. Są też tacy, co popychają swoje dziecko: „No podziel się”. A niby dlaczego? Dziecko wzięło łopatkę na plac zabaw, żeby bawić się właśnie tą łopatką, bo własna żółta jest lepsza od czyjejś czerwonej i tyle. Dziecko wzięło daną zabawkę, by ją na tym podwórku mieć, a nie po to, by miało ją inne dziecko.

Dziecko nie chcę się dzielić.

Dziecko umiejętność dzielenia się nabywa z wiekiem. Dwulatek jeszcze nie wie, czym jest dzielenie się i czy jak się podzieli zabawką, to czy dostanie ją z powrotem. Niechęć dzielenia się u dzieci na tym etapie jest jak najbardziej normalna, rozwojowa i nie powinna wzbudzać czyjegokolwiek oburzenia.

Potrzeba własności i autonomii.

Każdy ma prawo decydowania o swoich rzeczach. I nie jest to przejaw egoizmu czy złego wychowania, ale potrzeba własności i autonomii.
Czy my dorośli dzielimy się wszystkim, co akurat w danym momencie spodoba się koledze czy koleżance? Dlaczego wymagamy zatem więcej od dzieci niż od siebie samych?

Pozwól dziecku podjąć samodzielną decyzję.

Gdy pytam naszą 3,5-letnią córeczkę czy poczęstuje mnie chrupkami albo czy jej roczny brat może pobawić się jej klockami, odpowiada mi zazwyczaj: „Nie wiem, muszę się namyślić”. Nie zmuszam jej do niczego, pozwalam samodzielnie podjąć decyzję. Zwykle po chwili wyraża chęć podzielenia się. Ale są też i takie dni, gdy chęci takiej nie wykazuje;) A prawda jest taka, że każdy z nas chętniej współpracuje, gdy nie czuje przymusu i nie słyszy rozkazów. Znacznie częściej i chętniej dzielą się dzieci, którym daje się przestrzeń do decydowania czy i w jakim zakresie będą się dzieliły.
A macie tak, że gdy zrozumiecie przyczynę zachowania swoich dzieci, ich zachowanie przestaje Wam przeszkadzać?:)

Nie oceniaj – wspieraj.

Jeśli zatem następnym razem Wasze dziecko nie będzie chciało podzielić się zabawką, pozwólmy mu na to. A jeżeli jakieś dziecko na placu zabaw nie będzie chciało pożyczyć swojego rowerka albo łopatki, nie krytykujmy tego i nie oceniajmy. Dziecko może po prostu nie jest rozwojowo na to gotowe.

Jak uczyć dzielenia się?

Czy powinniśmy uczyć dzieci dzielenia się? Tak, ale kwestia jak to zrobimy. Bo chodzi o to, czy dziecko będzie dzieliło się, by zadowolić rodzica czy dlatego, że z czasem dostrzeże wartość dzielenia się i będzie czyniło to z własnej, nieprzymuszonej woli. Dziecko powinno otrzymywać od dorosłych komunikat, że miło byłoby koledze, gdyby mógł się pobawić jego zabawką, że na pewno tę zabawkę odda itd. Ale jeśli nadal dziecko nie będzie chętne do podzielenia się, nie zmuszajmy go. Taki dialog z dzieckiem plus danie mu przestrzeni do decydowania zaowocuje w przyszłości i Wasze dziecko będzie na pewno dzieliło się częściej i chętniej.

Polecam artykuł na temat wychowania bez kar i nagród: https://potrzebydziecka.pl/wychowanie-bez-kar-i-nagrod-pochwaly/