mały terrorysta

Dziecko to mały terrorysta (silne emocje – złość).

Naprawdę bardzo nie lubię tego zwrotu: „Dziecko to mały terrorysta”. Przecież dzieci po prostu nie radzą sobie z trudnymi emocjami i muszą je odreagować, niestety często złością.

Ostatnio wpadł mi w ręce artykuł, w którym przeczytałam coś takiego: 

„Mały terrorysta zrobi wszystko, żeby dostać to, co mu się zamarzyło. Jak sprawić, by roczniak nie był małym terrorystą? Pozwolić mu na samotność. Wystarczy włożyć dziecko do łóżeczka i zaopatrzyć je w sprzęt, dzięki któremu narobi ono wiele hałasu. W ten sposób uczymy dzieci samodzielności w działaniu i pozwalamy im poznawać świat. Półtoraroczne dzieci są miłośnikami wpadania w histerię. Uwielbiają wymuszać. Można często zobaczyć, jak maluch kładzie się na podłogę w sklepie chcąc otrzymać upragnioną rzecz. Zachowuje się jak mały terrorysta. Pierwszym krokiem do programowania ‘potworka’ jest uleganie małemu despocie. Dziecko zrozumie, że nie do niego należy ostateczne zdanie w kwestii robienia zakupów, a wymuszanie nie jest żadną drogą do osiągnięcia celu.

Po przeczytaniu tego artykułu, przeczytałam go jeszcze raz, bo nie mogłam uwierzyć, że zostało to naprawdę napisane…

Dzieci nie manipulują i nie robią na złość.

Wielu dorosłych uważa, że dzieci manipulują i robią na złość. A prawda jest taka, że dzieci nie są intelektualnie zdolne do tego typu zachowań, ponieważ dziecięcy mózg dopiero się rozwija. Zatem, gdy następnym razem ktoś Wam powie, że Wasze dziecko próbuje wymuszać i weszło Wam na głowę – uśmiechnijcie się i róbcie swoje. Postarajcie się zrozumieć zachowanie dziecka (co oczywiście nie jest czasami proste:). Dzieci krzyczą i tupią, bo jest to póki co jedyny dostępny im sposób domagania się, by ich potrzeby zostały zaspokojone.

dziecko mały terrorysta złość emocje
Złość to jedna z najsilniejszych emocji.

Atak dziecięcej złości – rozładowanie napięcia.

Często też ten trudny dla nas atak dziecięcej złości jest sposobem na odzyskanie równowagi i rozładowanie napięcia spowodowanego, np. nadmiarem bodźców docierających do malucha. Przykładowo w sklepie jest wiele bodźców, takich jak: kolory, dźwięki i przedmioty. Mózg dziecka szybko się męczy z powodu nadmiaru tych bodźców i nie jest w stanie ich uporządkować. W związku z tym, mózg szuka czegoś, na czym mógłby skupić uwagę. W przepełnionym bodźcami sklepie, mózg dziecka chce odzyskać kontrolę nad sytuacjąChęć otrzymania misia czy batona jest właśnie próbą odzyskania tej kontroli.

Zaakceptuj uczucia.

Oczywiście dziecko nie potrzebuje misia, batona czy jogurtu, ale potrzebuje akceptacji swoich emocji i uczuć. I nie mówię tu o akceptacji sposobu ich wyrażania, ale o akceptacji emocji jako takich. My rodzice bardzo często nie akceptujemy uczuć swoich dzieci. Próbujemy tę złość zatrzymać, zaprzeczając, uciszając i krzycząc. Wtedy dziecko jest jeszcze bardziej zagubione, a hormony stresu zalewają jego ciało.

Zdarza się, że samo dostrzeżenie dziecięcych emocji i nazwanie ich może okazać się wystarczające. „Słyszę, że jest Ci smutno, że muszę iść do pracy i nie mogę zostać z Tobą” – to jest komunikat, który mówi dziecku „możesz czuć” i daje mu prawo do przeżywania. Takie szczere i pełne zrozumienia komunikaty są informacją dla dziecka, że rodzic towarzyszymy mu i wspiera w tym, co ono przeżywa.

Żadne dziecko nie ma nic wspólnego z terrorystą. Dziecko to po prostu mały człowiek, który potrzebuje naszego wsparcia, by dojść do ładu ze swoimi emocjami.

Więcej na temat dziecięcej złości znajdziesz w moim innym wpisie – link tutaj.

Polecam również Waszej uwadze książkę Izabelle Filliozat – link tutaj.

Jeżeli podoba Ci się ten wpis, przekaż dalej i udostępnij:)

Comments are closed.